Wiceminister Maciejewski dla Wprost: Już są efekty e-rejestracji: odwołane wizyty, krótsze kolejki
Katarzyna Pinkosz, NewsMed, Wprost: Przyzwyczailiśmy się już do korzystania z e-recepty czy e-zwolnienia, ale od pewnego czasu cyfryzacja w ochronie zdrowia jakby zwolniła. A jak Pan ocenia dziś tempo cyfryzacji usług medycznych w Polsce?
Dr Tomasz Maciejewski, wiceminister zdrowia: Przede wszystkim zmienia się nasze podejście do medycyny cyfrowej, co pokazują zarówno raporty polskie, jak i międzynarodowe. Coraz wyraźniej widać, że rozwój usług cyfrowych jest potrzebny, jeśli chcemy sprostać wyzwaniom współczesnej ochrony zdrowia. Rosną nasze potrzeby zdrowotne, społeczeństwo się starzeje, a jednocześnie mierzymy się z niedoborem kadr medycznych i narastającym wypaleniem zawodowym. Znaczna część czasu pracy lekarzy i pielęgniarek to dziś czynności administracyjne.
Gdyby je ograniczyć, więcej uwagi można byłoby przeznaczyć na pacjenta, co zmniejsza też ryzyko wypalenia i odchodzenia z zawodu.
Narzędzia cyfrowe mogą realnie odciążyć lekarzy w administracji?
Jeśli narzędzia cyfrowe przejmą część pracy administracyjnej, damy personelowi szansę, by wrócił do tego, co najważniejsze: do pracy z pacjentem. Dlatego tak potrzebne są rozwiązania, które naprawdę działają w praktyce: sprawna elektroniczna dokumentacja medyczna, intuicyjne oprogramowanie, a także rozwiązania, które ułatwiają tworzenie wpisów do dokumentacji. Chodzi np. o aplikacje zamieniające rozmowę lekarza z pacjentem na uporządkowaną notatkę zgodną z wymaganiami prawa. Lekarz nie wpisuje wszystkiego ręcznie, tylko weryfikuje wygenerowany zapis. Podobnie z wynikami badań – mogą być dyktowane i automatycznie wprowadzane do systemu.
Takie rozwiązania już istnieją. Szpitale, które korzystają z dofinansowania z KPO będą wdrażać tego typu aplikacje do swoich systemów. Początkowo te aplikacje były tworzone przez małe startupy – już kilka lat temu w IMiD (Instytut Matki i Dziecka – przypis red.) testowaliśmy tego typu rozwiązania – choć oczywiście, były one mniej doskonałe niż te obecnie dostępne. Stworzenie takich narzędzi nie jest proste dla języka polskiego, język angielski jest dużo prostszy.
Drugi kluczowy element to standaryzacja danych, które zbieramy. Dziś nawet wyniki badań laboratoryjnych bywają zlecane i opisywane różnie. Chcemy wdrożyć zunifikowany, europejski słownik nazw badań laboratoryjnych, tak aby wszystkie podmioty posługiwały się tym samym nazewnictwem. To ułatwi pracę lekarzom i poprawi jakość dokumentacji: wyniki będą łatwiejsze do odnalezienia i porównania, a pacjent nie będzie „rozsypany” między systemami i papierem. Bez spójnych danych nie zbudujemy nowoczesnego systemu.
Jak po pierwszych miesiącach ocenia Pan e-rejestrację?
W skali ogólnokrajowej to rozwiązanie wyjątkowe. Takiego narzędzia jak e-rejestracja – dla całego kraju, nie ma nigdzie w Europie. Funkcjonują jedynie różne regionalne platformy lub rozwiązania dla określonych obszarów. W wielu państwach działają platformy regionalne albo systemy ograniczone do konkretnych obszarów. Polskie wdrożenie jest pod tym względem wyjątkowe, obejmuje od razu ponad 37 mln ludzi.
Widzimy, że e-rejestracja spotyka się z bardzo dobrym przyjęciem pacjentów: rośnie liczba użytkowników, rośnie też liczba osób korzystających z IKP, czyli Internetowego Konta Pacjenta. Zauważamy też większe zainteresowanie programami profilaktycznymi, np. w kierunku raka szyjki macicy czy mammografii. Wzrosła również liczba zapisów do poradni kardiologicznych.
I jeszcze jedna rzecz, bardzo praktyczna: wyraźnie zmalała liczba nieodwołanych wizyt. Dziś to są pojedyncze przypadki w tygodniu.
Zwolnione miejsce może zostać wykorzystane przez innego pacjenta? Wcześniej to nie było możliwe…
Oczywiście. Co więcej, pacjent, który odwoła wizytę, wraca do kolejki na jedno z pierwszych miejsc. Jeśli nie odwoła wizyty, spada na koniec. To jest też ważny element edukacji dla nas wszystkich: jeśli nie możemy przyjść, odwołujemy wizyty – bo w ten sposób system działa sprawniej.
E-rejestracja jeszcze się usprawni, gdy dokonamy ostatecznego wyboru voicebota. Osoby, które nie korzystają w pełni z narzędzi cyfrowych, oprócz standardowego kontaktu ze swoją przychodnią, będą dodatkowo mogły przez komunikat głosowy potwierdzić albo odwołać wizytę. Jesteśmy po przetargu i trwają testy jakościowe zgłoszonych rozwiązań. Mam nadzieję, że w ciągu kilku tygodni uda się dokonać wyboru.
Od sierpnia zaczynamy uruchamiać kolejne obszary: specjalizacje, kolejne grupy poradni dołączą do e-rejestracji. W rezultacie katalog wizyt i lekarzy, do których każdy z nas będzie mógł się umówić znacząco się powiększy.
Kiedy można spodziewać się karty e-DILO, która ma usprawnić opiekę onkologiczną?
Karta e-DILO ma być czymś w rodzaju paszportu pacjenta onkologicznego. Ma ułatwić opiekę, bo będą w niej „zapisane” wszystkie wyniki badań i konsultacji, łatwe do odnalezienia dla zespołu prowadzącego leczenie. To duże ułatwienie także dla koordynatorów, bo porządkuje proces diagnostyki i terapii. Staramy się, żeby karta e-DILO była jak najbardziej zaawansowana, zanim uruchomimy ją w ramach Krajowej Sieci Onkologicznej.
Równolegle procedujemy zmiany ustawowe konieczne do wdrożenia takich narzędzi jak e-DILO, e-Transplant czy karta pacjenta z chorobą rzadką.
One muszą przejść proces ustawowy, a jednocześnie trwają prace w Centrum e-Zdrowia nad uruchomieniem tych rozwiązań. Szacujemy, że będziemy mogli je uruchomić w połowie roku. Wszystkie one stanowią element inwestycji w ramach KPO.
Są też prowadzone prace nad wykorzystaniem algorytmów sztucznej inteligencji?
Wykorzystanie algorytmów sztucznej inteligencji to kolejna rzecz, nad którą pracujemy. Na początek chodzi o wsparcie radiologów w opisywaniu badań obrazowych. To również jest realizowane w ramach KPO, ale podchodzimy do tego świadomie i ostrożnie.
Doświadczenia brytyjskie pokazały, że gotowych aplikacji jest wiele, ale radiolodzy nie zawsze chcieli z nich korzystać, bo zamiast ułatwiać pracę, czasem ją komplikowały. My musimy tego uniknąć. Dlatego chcemy wcześniej przetestować rozwiązania, sprawdzić ich użyteczność i dopiero potem szerzej je udostępnić. Nadrzędnym warunkiem jest także bezpieczeństwo pacjenta. Wszystkie rozwiązania będą certyfikowanymi cyfrowymi wyrobami medycznymi, a ostateczną decyzję zawsze będzie podejmował lekarz.
Zespół Centrum e-Zdrowia pracuje nad tym wspólnie z radiologami i Departamentem e-Zdrowia, tak aby powstało rozwiązanie, z którego lekarze faktycznie będą korzystać, a nie będą to tylko puste słowa, że „mamy algorytm AI” a nic z tego nie wyniknie.
Kiedy faktycznie skorzysta pacjent? Obecnie na opisy radiologiczne czeka się nawet kilka tygodni…
Mam nadzieję, że już wkrótce. Pracujemy wspólnie z radiologami, żeby wybrać najlepsze aplikacje i możliwie usprawnić proces przesyłania obrazów oraz opisów. Jak zawsze, diabeł tkwi w szczegółach: każdy oferent uważa, że jego rozwiązanie jest idealne, ale praktyka bywa bardziej wymagająca. Dlatego to mocno weryfikujemy. Zgodnie z KPO pierwsze elementy będziemy wdrażać w połowie 2026 roku.
Rozwiązania cyfrowe mają być też wprowadzane w ramach DOM, Domowej Opieki Medycznej?
Tak. Chodzi nie tylko o podłączanie urządzeń monitorujących stan pacjenta do systemu, ale też o to, żeby te informacje były użyteczne dla lekarzy. To pozwala udzielać porad na odległość, a także konsultować pacjentów między poziomami opieki.
Tworzymy kolejną platformę, która ma pomóc m.in. w lepszym funkcjonowaniu opieki koordynowanej w POZ, czyli w podstawowej opiece zdrowotnej, oraz w konsultacjach z AOS, czyli ambulatoryjną opieką specjalistyczną, i ze szpitalem. Wiele wizyt już odbywa się „telemedycznie”. Chcemy to rozwijać tak, by platforma spełniała wszystkie standardy i realnie ułatwiała opiekę. Jednocześnie budujemy elementy systemu, który będzie mógł dostarczać lekarzowi wiarygodne informacje dot. pomiarów pacjenta np. w zakresie ciśnienia krwi, poziomu cukru, wagi, liczby kroków i innych. To krok w kierunku cyfrowej profilaktyki zdrowia w skali całego kraju.
Gdy w pełni zacznie funkcjonować e-rejestracja, można spodziewać się skrócenia kolejek do specjalistów?
Już to widzimy, na razie w kardiologii. Oczywiście mówimy o kolejkach do wizyt pierwszorazowych. Sam fakt, że nie marnujemy wizyt, działa na kolejkę. Centralna e-rejestracja redefiniuje oczekiwany termin wizyty. Zamiast odległego terminu, pacjent otrzymuje propozycję wizyt w ciągu najbliższych 40 dni w przypadku wizyty do kardiologa. Druga rzecz to transparentność: przejrzysty zapis i przejrzyste pokazanie list kolejkowych. Po raz pierwszy w historii posiadamy rzetelną i aktualną informację o wolnych terminach dla pacjentów!
W przypadku konieczności pilnej wizyty: będzie możliwość ominięcia kolejki?
Zawsze jest taka możliwość, bo pewne stany chorobowe mogą tego wymagać. Warto też pamiętać, że osoba w rejestracji POZ może umówić pacjenta na wizytę poprzez e-rejestrację, zgodnie z jego preferencjami co do czasu i miejsca. To jest realne wsparcie dla osób starszych, które nie korzystają na co dzień z narzędzi cyfrowych. Jednocześnie chcemy edukować cyfrowo osoby starsze, m.in. poprzez szkolenia organizowane w sanatoriach. Chcemy też edukować w szkołach: uczniów i rodziców w zakresie korzystania z aplikacji takich jak mObywatel czy mojeIKP. Często dzieci potem uczą swoich dziadków jak korzystać z narzędzi cyfrowych.
A co z rozwiązaniami telemedycznymi dla kobiet w ciąży?
Rozwijamy e-Kartę Ciąży i e-Kartę Zdrowia Dziecka. Mamy już doświadczenia z pilotażu e-Karty Ciąży w ramach środków norweskich: powstała aplikacja, która zbiera wyniki badań kobiet w ciąży, a jednocześnie pozwala pacjentce dołączać własne wyniki, pokazać je lekarzowi, skontaktować się z położną i lekarzem prowadzącym.
Chcemy też, aby lekarz prowadzący mógł łatwo skonsultować pacjentkę z poradnią specjalistyczną lub przyszpitalną.
Jak telemedycyna zmieni medycynę? Popatrzmy w przyszłość: jak nasz system może wyglądać za 5 lat?
Telemedycyna będzie przesuwać opiekę bliżej domu pacjenta. To już widać w części krajów europejskich. Nawet bardzo zaawansowana opieka może być prowadzona w domu, przy wsparciu narzędzi cyfrowych i zespołów medycznych. Zespół może przyjechać do pacjenta, ale też skonsultować się online i włączyć do opieki innych specjalistów. Do tego potrzebujemy rozwiązań ogólnopolskich, czyli dostępu do tych samych danych w tym samym czasie, a także dobrej sieci internetowej w całej Polsce.
Konieczne są też wspólne standardy danych, z których można korzystać w całym kraju. W tym ma pomóc Europejska Przestrzeń Danych dotyczących Zdrowia, której jeden z filarów skupia się na wykorzystaniu danych medycznych dla lepszej opieki nad pacjentami. I oczywiście musimy edukować pacjentów, że te dane są przetwarzane i wykorzystywane w sposób bezpieczny oraz z zachowaniem prywatności. Medycyna będzie bliżej pacjenta, bliżej domu, tak abyśmy mogli korzystać z usług medycznych w miejscu pracy, nauki i życia.
Dr n. med. Tomasz Maciejewski, wiceminister zdrowia, specjalizuje się w ginekologii, położnictwie i perinatologii. Autor wielu publikacji naukowych, książek i artykułów z dziedziny położnictwa i ginekologii, perinatologii, zdrowia publicznego oraz innowacji technologicznych w medycynie. Lider grupy roboczej ds. innowacji w szpitalnictwie przy NIL IN – Sieci Lekarzy Innowatorów. Od 2012 do 2023 r. kierował Instytutem Matki i Dziecka.